PERSPEKTYWA MOLLY
Nagle znalazłam się na ziemi. Kątem oka spojrzałam na kierowcę. Tak, był to ten sam facet, który był u mnie w mieszkaniu, ten który próbował mnie zgwałcić. Niesamowicie się wystraszyłam, a facet szybko wysiadł z pojazdu i po prostu uciekł.
- Louis ? - po zobaczeniu chłopaka zaczęłam okropnie płakać. - Lou. - głaskałam policzek chłopaka, po tym, jak podnieśliśmy się z asfaltu.
- Zostaw mnie. - brunet szybko odwrócił głowę w drugą stronę.
- Louis ... - spojrzałam na moich znajomych. - Porozmawiajmy.
- Nie chce. Idź sobie. - zauważyłam także w jego oczach łzy.
- Chodź. - złapałam go za rękę i poszłam wzdłuż ulicy. Chłopak nie stawiał oporu, wręcz przeciwnie. Widziałam, że on bardzo chce, bym wytłumaczyła mu o co chodzi. Poszliśmy do lasu. Kochałam zapach drzew, on mnie rozluźniał i uspokajał. Oczywiście, że po tych zdarzeniach mogłam obawiać się, czy przypadkiem ktoś nas nie "zaskoczy", ale przy moim przyjacielu czułam się taka bezpieczna.
- Słuchaj. - Tommo* nagle przystanął. - Nie mam za bardzo czasu, więc mów o co ci chodzi.
- No bo wiesz ... - nie mogłam powstrzymać się od płaczu. - To co zrobiłam ... Widzę, ze cię to zabolało.
- Molly ! - mówił przez łzy, lecz uśmiechał się, jakby go bawiły moje słowa. - Czy mnie to zabolało ? Ty sobie kpisz ?
- Przepraszam ... - powiedziałam spuszczając głowę, a mój kolega złapał mnie za ramiona i zaczął delikatnie potrząsać.
- Popatrz mi w oczy. Molly, nie zauważyłaś tego jeszcze ? Zakochałem się w tobie. Nie widzisz tego, jak ja się zachowuje przy tobie ? - po jego policzkach zaczęły spływać ogromne łzy, oderwał się ode mnie i zaczął wpatrywać się w drzewa. - Wtedy, gdy tańczyłaś z nami w knajpie. Zastanów się, poszedł bym do ciebie, gdybyś mi się nie spodobała ? Podrywałbym cię ? Uchroniłbym cię przed tym facetem, co chciał cię zgwałcić ?
- To ty mnie ... - poczułam się szczęśliwa.
- Cicho ! - przerwał mi. - Czy przychodziłbym do ciebie, czy zapraszałbym cie do siebie ? Czy ...
- Czy mówiłbyś mi to wszystko, gdybyś mnie nie kochał ? - zapytałam, a on szybko się odwrócił i spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- No właśnie, no właśnie ... Chcę, żebyś była szczęśliwa. Rozumiesz ? Szczęśliwa i bezpieczna. Idź sobie do Niall'a. Ja cie nie zatrzymuje, bo cie kocham.
- Louis, ja CIEBIE kocham.
- Kochasz mnie, a sypiasz z Horan'em. - podsumował mnie znajomy. - Ty wiesz co ty gadasz ?
- Ale Louis ...
- Nie, nic już nie mów. - powiedział zasmucony. - W tym momencie zostawiłbym cię tu samą, żebyś to wszystko przemyślała, ale ze względu na ostatnie wydarzenia ... Chodź ze mną.
Szliśmy kawałek daleko od siebie, po chwili przysunęłam się do chłopaka i złapałam go za rękę. Zaczał padać deszcz.
- Co ty robisz ?- spytał, lecz nie puszczał mojej dłoni.
- A ... ee ... - jakałam się.
- Molly ? - krzyknął blondyn wybiegający z domu. Nie zauważyłam, jak znajdowaliśmy się już przy willi chłopców.
- Lou - szybko popatrzyłam na chłopaka - tylko nie krzycz. - w tym momencie pocałowałam mojego kolegę, tak aby Niall zrozumiał, że wczorajszy wieczór był kompletna pomyłką.
Czułam się wspaniale, jego pocałunek był tak cudowny, że nie mogłam odpuścić i chciałam żyć tą chwilą jak najdłużej. Tomlinson nie był zbyt nachalny, cmokneliśmy się dłuższą chwilę, po czym oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się, a brunet to odwzajemnił.
- Oh ... Chyba nie w pore przyszedłem. - powiedział blondas, speszając się.
- Jak najbardziej w porę. - powiedziałam, jeszcze patrząc w oczy Louis'owi. - Pa. - zwróciłam się do 21-latka, a potem do Niall'a. - Musimy pogadać.
- Właśnie widzę.
*Louis poszedł do domu*
- Niall, powiedz mi co się między nami wydarzyło.
- Całowaliśmy się. - mówił podjarany, łapiąc mnie za dłoń i ciągnąc mnie na spacer.
- Ale co ja robiłam u ciebie w sypialni ?
- Jejku no ... Zaciągnąłem cie tam, ale nic więcej.
- Na pewno ? Nie spaliśmy razem ?
- Nie. - jego mina posmutniała. - A szkoda.
- Przestań ! - zaśmiałam się i uderzyłam go w ramię.
Mój kolega zamilkł, patrzył się na mnie. Nie chciałam się za bardzo wczuwać, więc uciekałam spojrzeniem, ale jego oczy były tak przyciągające. Stałam na wprost niego i gapiłam się w jego lazurowe paczadełka. Nagle zadzwonił mój telefon. Dostałam smsa.:
Córeczko. - zaczęłam drżeć - Mam przepustkę. Wyszedłem z tego pierdla na tydzień. Chciałbym Cię chociaż raz zobaczyć. I za wszystko przeprosić. Jutro w parku. Czekam
twój tatuś
- Niee ... Nie, nie, nie ... - zaczęłam szlochać. W dodatku nie mogłam zobaczyć nadawcy, bo zastrzegł numer.
- Co się stało ? - pytał zatroskany Horan.
- Nie mogę ci powiedzieć. Muszę szybko porozmawiać z Louis'em.
- Zostaw mnie. - brunet szybko odwrócił głowę w drugą stronę.
- Louis ... - spojrzałam na moich znajomych. - Porozmawiajmy.
- Nie chce. Idź sobie. - zauważyłam także w jego oczach łzy.
- Chodź. - złapałam go za rękę i poszłam wzdłuż ulicy. Chłopak nie stawiał oporu, wręcz przeciwnie. Widziałam, że on bardzo chce, bym wytłumaczyła mu o co chodzi. Poszliśmy do lasu. Kochałam zapach drzew, on mnie rozluźniał i uspokajał. Oczywiście, że po tych zdarzeniach mogłam obawiać się, czy przypadkiem ktoś nas nie "zaskoczy", ale przy moim przyjacielu czułam się taka bezpieczna.
- Słuchaj. - Tommo* nagle przystanął. - Nie mam za bardzo czasu, więc mów o co ci chodzi.
- No bo wiesz ... - nie mogłam powstrzymać się od płaczu. - To co zrobiłam ... Widzę, ze cię to zabolało.
- Molly ! - mówił przez łzy, lecz uśmiechał się, jakby go bawiły moje słowa. - Czy mnie to zabolało ? Ty sobie kpisz ?
- Przepraszam ... - powiedziałam spuszczając głowę, a mój kolega złapał mnie za ramiona i zaczął delikatnie potrząsać.
- Popatrz mi w oczy. Molly, nie zauważyłaś tego jeszcze ? Zakochałem się w tobie. Nie widzisz tego, jak ja się zachowuje przy tobie ? - po jego policzkach zaczęły spływać ogromne łzy, oderwał się ode mnie i zaczął wpatrywać się w drzewa. - Wtedy, gdy tańczyłaś z nami w knajpie. Zastanów się, poszedł bym do ciebie, gdybyś mi się nie spodobała ? Podrywałbym cię ? Uchroniłbym cię przed tym facetem, co chciał cię zgwałcić ?
- To ty mnie ... - poczułam się szczęśliwa.
- Cicho ! - przerwał mi. - Czy przychodziłbym do ciebie, czy zapraszałbym cie do siebie ? Czy ...
- Czy mówiłbyś mi to wszystko, gdybyś mnie nie kochał ? - zapytałam, a on szybko się odwrócił i spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- No właśnie, no właśnie ... Chcę, żebyś była szczęśliwa. Rozumiesz ? Szczęśliwa i bezpieczna. Idź sobie do Niall'a. Ja cie nie zatrzymuje, bo cie kocham.
- Louis, ja CIEBIE kocham.
- Kochasz mnie, a sypiasz z Horan'em. - podsumował mnie znajomy. - Ty wiesz co ty gadasz ?
- Ale Louis ...
- Nie, nic już nie mów. - powiedział zasmucony. - W tym momencie zostawiłbym cię tu samą, żebyś to wszystko przemyślała, ale ze względu na ostatnie wydarzenia ... Chodź ze mną.
Szliśmy kawałek daleko od siebie, po chwili przysunęłam się do chłopaka i złapałam go za rękę. Zaczał padać deszcz.
- Co ty robisz ?- spytał, lecz nie puszczał mojej dłoni.
- A ... ee ... - jakałam się.
- Molly ? - krzyknął blondyn wybiegający z domu. Nie zauważyłam, jak znajdowaliśmy się już przy willi chłopców.
- Lou - szybko popatrzyłam na chłopaka - tylko nie krzycz. - w tym momencie pocałowałam mojego kolegę, tak aby Niall zrozumiał, że wczorajszy wieczór był kompletna pomyłką.
Czułam się wspaniale, jego pocałunek był tak cudowny, że nie mogłam odpuścić i chciałam żyć tą chwilą jak najdłużej. Tomlinson nie był zbyt nachalny, cmokneliśmy się dłuższą chwilę, po czym oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się, a brunet to odwzajemnił.
- Oh ... Chyba nie w pore przyszedłem. - powiedział blondas, speszając się.
- Jak najbardziej w porę. - powiedziałam, jeszcze patrząc w oczy Louis'owi. - Pa. - zwróciłam się do 21-latka, a potem do Niall'a. - Musimy pogadać.
- Właśnie widzę.
*Louis poszedł do domu*
- Niall, powiedz mi co się między nami wydarzyło.
- Całowaliśmy się. - mówił podjarany, łapiąc mnie za dłoń i ciągnąc mnie na spacer.
- Ale co ja robiłam u ciebie w sypialni ?
- Jejku no ... Zaciągnąłem cie tam, ale nic więcej.
- Na pewno ? Nie spaliśmy razem ?
- Nie. - jego mina posmutniała. - A szkoda.
- Przestań ! - zaśmiałam się i uderzyłam go w ramię.
Mój kolega zamilkł, patrzył się na mnie. Nie chciałam się za bardzo wczuwać, więc uciekałam spojrzeniem, ale jego oczy były tak przyciągające. Stałam na wprost niego i gapiłam się w jego lazurowe paczadełka. Nagle zadzwonił mój telefon. Dostałam smsa.:
Córeczko. - zaczęłam drżeć - Mam przepustkę. Wyszedłem z tego pierdla na tydzień. Chciałbym Cię chociaż raz zobaczyć. I za wszystko przeprosić. Jutro w parku. Czekam
twój tatuś
- Niee ... Nie, nie, nie ... - zaczęłam szlochać. W dodatku nie mogłam zobaczyć nadawcy, bo zastrzegł numer.
- Co się stało ? - pytał zatroskany Horan.
- Nie mogę ci powiedzieć. Muszę szybko porozmawiać z Louis'em.
*
- Mol ? - zerwał sie ze swojego łóżka Lou, widząc mnie w swoim pokoju. - Ty płaczesz ?
- Musze ci coś powiedzieć. - usiadłam na fotelu, a on obok mnie, na ramie sofy.
- Jeśli chcesz powiedzieć coś o Niall'u, to lepiej wyjdź.
- Nie. Tylko nie przerywaj mi. Urodziłam się tutaj, w Londynie. - mówiłam, a chłopak siedział wpatrzony we mnie i zasłuchany. - Moi rodzice wychowywali mnie razem, byliśmy idealną rodziną. Jeszcze mój brat. Matt był kochany. W końcu wszystko zaczęło się psuć. Ojca wyrzucili z roboty, wtedy zaczął chlać i chodzić na dziwki. Pewnego wieczoru był tak upity, że kompletnie nie wiedział co robi. Miałam wtedy jakieś 5 lat. Matka zwróciła swojemu mężowi uwagę, żeby w końcu poszedł na odwyk i przestał ruchać pierwsze - lepsze baby z ulicy. Wtedy mój ojciec złapał nóż i dźgnął moja matkę chyba 3 razy w brzuch. Mathfew miał wtedy 10 lat, próbował uratować matkę i klęknał przy niej. Zaczął okropnie płakać. W tamtym momencie mój stary znowu chwycił nóż i wbił go w plecy Matt'a, na wysokości serca. - mówiłam zamyślona, wpatrując się w jeden punkt na podłodze.
- Boże święty ... - wzdychał wystraszony Lou. - A ty ? Jak się uchroniłaś ?
- Siedziałam pod stołem ... Siedziałam i płakałam ... Pamiętam tylko jak po tym zdarzeniu mój ojciec powiedział do mnie: "Widzisz córeczko. Trzeba być grzecznym, bo skończysz tak jak oni". Tego wyrazu twarzy i tego głupiego uśmieszku nie da się zapomnieć. Wybiegłam z domu i podążyłam na policje. Opowiedziałam wszystko. Nie chcieli mi wierzyć, bo co taka mała dziewczyna może zmyślić ... Ale byłam tak roztrzęsiona i wystraszona, że postanowoli to sprawdzić. Policjanci znaleźli ciała i mojego ojca, śpiącego na podłodze z nożem w ręku. Wyjechałam do Szkocji, do babci. Tam poznałam Dave'a i zaprzyjaźniłam się z nim. Potem chciał wyjechać do Londynu, a ja już miałam 16 lat, więc przyjechałam z nim. Zamieszkałam w starym mieszkaniu. Wszystko zmieniłam, by mieć jak najmniej wspomnień. A teraz dostałam tego sms'a. - pokazałam koledze wiadomość z zastrzeżongo numeru.
- Pójdę tam z tobą ! - oznajmił Tomlinson i przytulił mnie.
*Tommo - ksywa Louis'a ( tak dla niezorientowanych )
______________________________________________________
jest 7. :)
mam nadzieję, że ktokolwiek to czyta
dziękuję za wszystkie wejścia :*
jesteście super , xx
- Boże święty ... - wzdychał wystraszony Lou. - A ty ? Jak się uchroniłaś ?
- Siedziałam pod stołem ... Siedziałam i płakałam ... Pamiętam tylko jak po tym zdarzeniu mój ojciec powiedział do mnie: "Widzisz córeczko. Trzeba być grzecznym, bo skończysz tak jak oni". Tego wyrazu twarzy i tego głupiego uśmieszku nie da się zapomnieć. Wybiegłam z domu i podążyłam na policje. Opowiedziałam wszystko. Nie chcieli mi wierzyć, bo co taka mała dziewczyna może zmyślić ... Ale byłam tak roztrzęsiona i wystraszona, że postanowoli to sprawdzić. Policjanci znaleźli ciała i mojego ojca, śpiącego na podłodze z nożem w ręku. Wyjechałam do Szkocji, do babci. Tam poznałam Dave'a i zaprzyjaźniłam się z nim. Potem chciał wyjechać do Londynu, a ja już miałam 16 lat, więc przyjechałam z nim. Zamieszkałam w starym mieszkaniu. Wszystko zmieniłam, by mieć jak najmniej wspomnień. A teraz dostałam tego sms'a. - pokazałam koledze wiadomość z zastrzeżongo numeru.
- Pójdę tam z tobą ! - oznajmił Tomlinson i przytulił mnie.
*Tommo - ksywa Louis'a ( tak dla niezorientowanych )
______________________________________________________
jest 7. :)
mam nadzieję, że ktokolwiek to czyta
dziękuję za wszystkie wejścia :*
jesteście super , xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz