PERSPEKTYWA AMY
Rano obudziłam się koło Harry'ego. Ten spał jak zabity, ale i tak wyglądał bardzo słodko. Wstałam, wyciągnęłam z walizki ubrania i poszłam do łazienki. Gdy już odprawiłam poranna toaletę wyszłam. Harry jeszcze spał. Spojrzałam na zegarek w moim telefonie. 11:00. Super, trzeba go już obudzić, bo całego dnia nie prześpi. Podeszłam do łóżka i nachyliłam się nad uchem chłopaka.
- Harry, wstawaj !
- Jeszcze 5 minut mamo ... - odpowiedział, a ja się zaśmiałam
- Wiesz taka strata to jeszcze nie jestem. Wstawaj !
- Minuta - wymruczał i nakrył się więcej kołdrą.
- Nie już, albo się obrazę - powiedziałam, a ten nawet nie drgną. - Dobra nie to nie. - wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. W kuchni siedział Niall i pożerał zawartość lodówki.
- Siemka Niall.
- Cześć - odpowiedział i wyłonił swoją głowę znad świątyni jedzenia.
- Może byś tak zostawił coś dla innych ?
- No dobra. Co chcesz na śniadanie ?
- Nie wiem, zdaje się na ciebie.
- Mądry wybór. - uśmiechnął się. - Gdzie jest Styles ?
- Śpi. - nagle do kuchni ni stąd ni zowąd zawitał Hazza.
- Dzień dobry - przywitał się.
- Dobry. - odpowiedział Niall, ja siedziałam cicho, byłam na niego obrażona. Chciał mnie pocałować, ale ja odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Ej, co jest ? - zapytał Styles.
- Nie pamiętasz, jestem na ciebie obrażona - powiedziałam. - Chociaż ... Właściwie to mam sprawę.
- Jesteś obrażona. - powiedział, chcąc mi dopiec.
- Zawieź mnie na pocztę. Musze odebrać list.
- Przpraszam cię, ale musze iść na próbę. Chłopcy pewnie juz gotowi. No, oprócz Niall'a - oboje spojrzeliśmy na blondyna. No i oprócz Louis'a.
- Jasne - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem, po czym wzięłam torbę i poszłam na przystanek. Po chwili nadjechał autobus. Wsiadłam, kupiłam bilet i usiadłam obok jakiegoś chłoapaka. Był całkiem ładny, ale nie myślałam o tym na poważnie. Miałam już symapię.
Po 10 minutach wysiadłam z pojazdu i skierowałąm się w stronę poczty. Jeszcze przystanęłam na chwilę, odetchnełam i weszłam do ogromnego budynku. Najpierw jedne drzwi, mały przedsionek, z brązowymi ścianami, w któym nie było nic. Kompletną pustkę od właściwego pomieszczenia dzieliły kolejne drzwi. W następnym pomieszczeniu po prawo znajdował się rządek krzeseł, a przy nich stoły. Po lewej, na wystawie było pełno przeróżnych znaczków, kartek, kopert, gazet i wiele, wiele więcej rzeczy. Podeszłam do jednego z okienek znajdujących się na wprost mnie.
- Dzień dobry. - powiedziałam do starszej pani po drugiej stronie lady. - Amy Collins. Przyszłam odebrać list.
- Proszę. To z kancelarii, dlatego, był tak ważny.
- Z kancelarii ? - pytałam z niedowierzaniem. - Zrobiłam coś złego ?
- Nie, myśle, że nie. - sympatyczna kobieta obdarowała mnie uśmiechem. Wyszłam z budynku i usiadłam na ławce. Zaczęłam mówić do siebie.
- Pani Amy Collins ... bla bla bla ... nie dostała pani w spadku nic. Pani rodzice zapisali wszystko na swojego syna ... Co ?! - zaczęłam płakać. Wtedy dowiedziałam się, że mam brata. No, w pewnym sensie. Tak, jestem adoptowana. Przez całe życie tych dwoje ludzi mnie okłamywało, teraz dopiero po ich śmierci się dowiaduje takich rzeczy. Przez jeden głupi wypadek tyle rzeczy się dzieje. No i oczywiście nie mogą podać mi nazwiska syna moich "rodziców". Nie, ja nie wytrzymam - myślałam. - Wyjeżdżam. Dobrze, że chłopcy poszli na próbę.
Wróciłam do domu wykończona. Dopiero co wprowadziłam się do Hazzy. Byłam taka szczęśliwa. - zsunęłam się po ścianie i głośno łkałam. Nie mogłam marnować czasu. Szybko spakowałam niedawno wypakowane rzeczy i poszłam do pokoju Niall'a. Tam w małej skarbonce znalazłam 500$ . Bez zastanowienia wzięłam pieniądze i uciekłam.
*
Byłam na lotnisku. Kupiłam najtańszy bilet, czyli do Paryża. Jeszcze miałam schowane swoje oszczędności, więc nie było źle.
"Lot do Paryża za 10 minut, linią piątą. Zapraszamy."
Te słowa usłyszałam i poszłam na pokład. Usiadłam na jednym z siedzeń, gdy zadzwonił mój telefon. Na ekranie telefony pojawił się Niall. Wyłączyłam komórkę i myślałam o moim nowym życiu ...
____________________________________________
Nareszcie ! :D
W końcu mnie wzięło i napisałam c:
Jak wam się podoba ? :3
jak widać blog nieco się zmienił:
- nowe tło
- jedna autorka
- zmieniłam nazwę ( Nialler :D - smile )
- nowy avek
Ale opowiadanie nadal to samo. :)
Dziękuję za 5 komentarzy pod poprzednim postem, to naprawde się dla mnie liczy :>
serduszko Niall'a :]
- Harry, wstawaj !
- Jeszcze 5 minut mamo ... - odpowiedział, a ja się zaśmiałam
- Wiesz taka strata to jeszcze nie jestem. Wstawaj !
- Minuta - wymruczał i nakrył się więcej kołdrą.
- Nie już, albo się obrazę - powiedziałam, a ten nawet nie drgną. - Dobra nie to nie. - wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. W kuchni siedział Niall i pożerał zawartość lodówki.
- Siemka Niall.
- Cześć - odpowiedział i wyłonił swoją głowę znad świątyni jedzenia.
- Może byś tak zostawił coś dla innych ?
- No dobra. Co chcesz na śniadanie ?
- Nie wiem, zdaje się na ciebie.
- Mądry wybór. - uśmiechnął się. - Gdzie jest Styles ?
- Śpi. - nagle do kuchni ni stąd ni zowąd zawitał Hazza.
- Dzień dobry - przywitał się.
- Dobry. - odpowiedział Niall, ja siedziałam cicho, byłam na niego obrażona. Chciał mnie pocałować, ale ja odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Ej, co jest ? - zapytał Styles.
- Nie pamiętasz, jestem na ciebie obrażona - powiedziałam. - Chociaż ... Właściwie to mam sprawę.
- Jesteś obrażona. - powiedział, chcąc mi dopiec.
- Zawieź mnie na pocztę. Musze odebrać list.
- Przpraszam cię, ale musze iść na próbę. Chłopcy pewnie juz gotowi. No, oprócz Niall'a - oboje spojrzeliśmy na blondyna. No i oprócz Louis'a.
- Jasne - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem, po czym wzięłam torbę i poszłam na przystanek. Po chwili nadjechał autobus. Wsiadłam, kupiłam bilet i usiadłam obok jakiegoś chłoapaka. Był całkiem ładny, ale nie myślałam o tym na poważnie. Miałam już symapię.
Po 10 minutach wysiadłam z pojazdu i skierowałąm się w stronę poczty. Jeszcze przystanęłam na chwilę, odetchnełam i weszłam do ogromnego budynku. Najpierw jedne drzwi, mały przedsionek, z brązowymi ścianami, w któym nie było nic. Kompletną pustkę od właściwego pomieszczenia dzieliły kolejne drzwi. W następnym pomieszczeniu po prawo znajdował się rządek krzeseł, a przy nich stoły. Po lewej, na wystawie było pełno przeróżnych znaczków, kartek, kopert, gazet i wiele, wiele więcej rzeczy. Podeszłam do jednego z okienek znajdujących się na wprost mnie.
- Dzień dobry. - powiedziałam do starszej pani po drugiej stronie lady. - Amy Collins. Przyszłam odebrać list.
- Proszę. To z kancelarii, dlatego, był tak ważny.
- Z kancelarii ? - pytałam z niedowierzaniem. - Zrobiłam coś złego ?
- Nie, myśle, że nie. - sympatyczna kobieta obdarowała mnie uśmiechem. Wyszłam z budynku i usiadłam na ławce. Zaczęłam mówić do siebie.
- Pani Amy Collins ... bla bla bla ... nie dostała pani w spadku nic. Pani rodzice zapisali wszystko na swojego syna ... Co ?! - zaczęłam płakać. Wtedy dowiedziałam się, że mam brata. No, w pewnym sensie. Tak, jestem adoptowana. Przez całe życie tych dwoje ludzi mnie okłamywało, teraz dopiero po ich śmierci się dowiaduje takich rzeczy. Przez jeden głupi wypadek tyle rzeczy się dzieje. No i oczywiście nie mogą podać mi nazwiska syna moich "rodziców". Nie, ja nie wytrzymam - myślałam. - Wyjeżdżam. Dobrze, że chłopcy poszli na próbę.
Wróciłam do domu wykończona. Dopiero co wprowadziłam się do Hazzy. Byłam taka szczęśliwa. - zsunęłam się po ścianie i głośno łkałam. Nie mogłam marnować czasu. Szybko spakowałam niedawno wypakowane rzeczy i poszłam do pokoju Niall'a. Tam w małej skarbonce znalazłam 500$ . Bez zastanowienia wzięłam pieniądze i uciekłam.
*
Byłam na lotnisku. Kupiłam najtańszy bilet, czyli do Paryża. Jeszcze miałam schowane swoje oszczędności, więc nie było źle.
"Lot do Paryża za 10 minut, linią piątą. Zapraszamy."
Te słowa usłyszałam i poszłam na pokład. Usiadłam na jednym z siedzeń, gdy zadzwonił mój telefon. Na ekranie telefony pojawił się Niall. Wyłączyłam komórkę i myślałam o moim nowym życiu ...
____________________________________________
Nareszcie ! :D
W końcu mnie wzięło i napisałam c:
Jak wam się podoba ? :3
jak widać blog nieco się zmienił:
- nowe tło
- jedna autorka
- zmieniłam nazwę ( Nialler :D - smile )
- nowy avek
Ale opowiadanie nadal to samo. :)
Dziękuję za 5 komentarzy pod poprzednim postem, to naprawde się dla mnie liczy :>
serduszko Niall'a :]
Fajnie , fajnie. ;3
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award przeze mnie.
OdpowiedzUsuńWięcej tutaj : http://rockmebebe.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger-award.html